Jarosław Warylewski

 

Ochrona wolności seksualnej kobiet w stosunkach pracy

(O zagadnieniach dotyczących prawnych środków ochrony kobiet przed molestowaniem seksualnym w związku ze świadczeniem pracy)

 

            1. Zagadnienia wstępne: Dyskryminacja kobiet wpisana jest od tysiącleci w historię ludzkości. Przesłanie o ich niższej pozycji społecznej niosą trzy wielkie religie o wspólnym pniu: chrześcijaństwo, islam i judaizm. Apostoł Paweł wyraził to następującymi słowami: „Mężczyzna jest odbiciem i obrazem chwały Boga, a kobieta jest chwałą mężczyzny. To nie mężczyzna powstał z kobiety, lecz kobieta z mężczyzny. Podobnie też mężczyzna nie został stworzony dla kobiety, lecz kobieta dla mężczyzny” (1 Kor. 11, 7-9)[i]. Zapoczątkowany przed wiekami zwycięski marsz patriarchatu trwa do dnia dzisiejszego, a jego charakterystycznymi cechami są m.in.: przemoc, agresja i seksualne wykorzystywanie kobiet. Konstytucyjny zapis o równych prawach kobiet i mężczyzn (art. 33) pozostaje w wielu przypadkach niespełnioną deklaracją. Podobnie jak postanowienia art. 24 zapewniające ochronę i nadzór państwa nad stosunkami pracy oraz art. 66 ust. 1, który gwarantuje prawo do bezpiecznych i higienicznych warunków pracy. Właściwie trudno jest wskazać miejsce, w którym kobiety mogłyby czuć się bezpiecznie. Oazą bezpieczeństwa nie jest dla nich ani rodzina, ani miejsce pracy. Zarówno w tej pierwszej, jak i drugiej doświadczają przemocy i są molestowane seksualnie.

            W literaturze podkreśla się, że molestowanie seksualne w miejscu pracy może przybierać dwie podstawowe formy: pierwsza z nich to tzw. seksualny szantaż, druga to stwarzanie nieprzyjaznych (uciążliwych) warunków pracy. Sprawcą seksualnego szantażu może być jedynie ten, kto sam jest osobą decydującą o zatrudnieniu i jego warunkach (pracodawca), albo jest osobą, której pracodawca przekazał określone kompetencje w tym zakresie (przedstawiciel pracodawcy). Jeżeli chodzi o drugą formę molestowania, to sprawcą może być każdy, aczkolwiek najczęściej jest nim współpracownik ofiary (kolega z pracy)[ii].

            2. Ujęcie historyczne: W Rzymie karano za czyn nierządny z osobą zależną opiekuna, który dopuścił się go w stosunku do podopiecznej. Prawo hebrajskie, które za zgwałcenie przewidywało karę śmierci, w przypadku cielesnego obcowania z niewolnicą, przeznaczoną dla innego męża, przewidywało wyłącznie karę w postaci ofiary pokutnej — baranka (III Mojż. 19, 20-22). Przypadek szantażu seksualnego, w którym wykorzystano stosunek zależności, został opisany w Księdze Rodzaju (39.1–39.20). Józef, który był zatrudniony jako zarządca w majątku Potifara, utracił pracę i został uwięziony wtedy, gdy odmówił świadczenia usług seksualnych żonie swego pracodawcy. Według K. Myśliwca archetypem biblijnej żony Potifara, która chciała uwieść Józefa, była małżonka Anupa, której historię spisano w Egipcie pod koniec 19. dynastii[iii].

            Nadużycie lub wykorzystanie stosunku zależności było przestępstwem według prawa salickiego, Zwierciadła Saskiego, statutów włoskich oraz Allgemeines Landrecht. Ewidentnym nadużyciem stosunku zależności było tzw. prawo pierwszej nocy — ius primae noctis (droit de cuissage). Według Landrechtu pruskiego zakaz nadużycia lub wykorzystania stosunku zależności dotyczył wyłącznie układu: pryncypał (czyt. pan domu) — służba domowa (czyt.: pokojówka, gosposia). Powszechnie i bez wskazanej kazuistyki zakaz ten pojawił się w wiekach XIX i XX, w szczególności jako odpowiedź na zwiększoną aktywność zawodową kobiet znajdujących zatrudnienie w związku z rozwojem przemysłu[iv]. Jak podaje J. Macko, ustawy karne niektórych państw niemieckich, kodeksy norweski, portugalski i hiszpański penalizowały również wykorzystanie stosunku zależności między duchownymi i spowiednikami a ich potencjalnymi ofiarami, w szczególności penitentkami[v].

            Na podstawie art. 449 Kodeksu Karzącego Królestwa Polskiego z 1818 r. ten kto osobę powierzoną mu na wychowanie lub oddaną pod dozór uwiódł do lubieżności, podlegał karze zamknięcia w domu aresztu publicznego od 3 miesięcy do roku. Ustawa karna austriacka przewidywała trzy przypadki, w których sprawca odpowiadał za wykorzystanie stosunku zależności między nim a ofiarą. Po pierwsze wtedy, gdy mężczyzna nakłaniał do nierządu kobietę, która była mu powierzona do dozoru, wychowania lub do nauki (§ 132). Przedmiotem przestępstwa mogła być wyłącznie osoba małoletnia. Dopóki sprawca nie skłonił ofiary do poddania się lub wykonania czynów nierządnych, zachodził przypadek usiłowania. Zbrodnia uwiedzenia była karana ciężkim więzieniem od 1 roku do 5 lat (§ 133). Drugi przypadek dotyczył uwiedzenia do nierządu małoletniej córki lub krewnej pani bądź pana domu przez któregoś z domowników (§ 504). Ostatni dotyczył sytuacji, w której kobieta pełniąca służbę uwiodła małoletniego syna swoich państwa lub innego domownika (§ 505). Za wykroczenia z § 504 i 505, które były ścigane z oskarżenia prywatnego, groziła kara ścisłego aresztu od 1 do 3 miesięcy. Skarga wymagała zgody rodziców, opiekuna lub krewnych uwiedzionej osoby.

            Niemiecki kodeks karny przewidywał karę ciężkiego więzienia do lat 5 dla opiekunów, przybranych rodziców, duchownych, nauczycieli i wychowawców, którzy by się ze swoimi pupilami, przybranymi dziećmi, uczniami lub małoletnimi wychowankami dopuszczali czynów lubieżnych (§ 174). Za stosunek uzasadniający domniemanie nadużycia władzy uważano również zależność między urzędnikami śledczymi, lekarzami, urzędnikami więziennymi lub instytucji opieki nad chorymi i ubogimi a osobami, w sprawach których toczyło się śledztwo, więźniami lub osobami pozostającymi w zakładach dla ubogich, chorymi lub zniedołężniałymi. Ofiarami, jak można się domyślać, były prawie wyłącznie kobiety.

            W rosyjskim kodeksie karnym z 1903 r. czyn lubieżny z osobą płci żeńskiej, która znajdowała się pod władzą lub opieką sprawcy, był zagrożony karą więzienia od 3 do 6 lat, jeżeli ofiara nie ukończyła 16 lat, i karą więzienia od 1 roku do 6 lat z osobą starszą (art. 515). Przyjmowano, że sprawcą może być każda osoba, która miała jakąkolwiek władzę nad pokrzywdzonym i przykładowo wymieniano: opiekuna, wychowawcę, nauczyciela, niańkę i sanitariusza w szpitalu. Winny obcowania płciowego z uwiedzioną przezeń po to panną w wieku od 14 do 21 lat, znajdującą się pod jego władzą lub opieką, miał być karany zamknięciem w więzieniu (art. 517). Jeżeli pokrzywdzona nie ukończyła 14 lat, sprawcy groziła kara ciężkiego więzienia od 4 do 12 lat (art. 523). Kodeks karny sowiecki przewidywał za „Zniewolenie kobiety do obcowania cielesnego z osobą, od której kobieta jest materialnie lub służbowo zależną”, taką samą karę jak za zgwałcenie, tj. pozbawienie wolności na czas nie krótszy od 3 lat (art. 1691).

            3. Współczesne regulacje w wybranych krajach: Włoski kodeks karny przewiduje karę od dwóch do ośmiu lat pozbawienia wolności dla urzędnika, który dopuszcza się obcowania płciowego z osobą znajdującą się pod jego nadzorem (art. 520). W hiszpańskim kodeksie karnym art. 184 (rozdział III pt. „Molestowanie seksualne” — Del acoso sexual znajdujący się w części VIII dotyczącej przestępstw seksualnych) stanowi, że ten, kto będzie domagał się korzyści seksualnych dla siebie lub dla osoby trzeciej, wykorzystując sytuację zależności służbowej, pedagogicznej lub innej analogicznej (w tym wynikającej ze stosunku pracy), z wyraźną lub milczącą zapowiedzią spowodowania ofierze przykrości, będzie karany jako sprawca molestowania seksualnego i będzie podlegał karze aresztu od dwunastu do dwudziestu czterech sobót i niedziel lub karze grzywny w wymiarze od sześciu do dwunastu pensji miesięcznych.

 Artykuł 184 jest jedynym przepisem w rozdziale dotyczącym molestowania seksualnego.

            Według artykułu 303 koreańskiego kodeksu karnego osoba, która doprowadza kobietę do stosunku seksualnego, wykorzystując w tym celu stosunek zależności wynikający ze sprawowanej opieki, nadzoru, zatrudnienia lub innej podobnej okoliczności, podlega karze pozbawienia wolności do 5 lat lub grzywnie do 25 tys. hwanów. Jeżeli sprawcą jest funkcjonariusz lub inna osoba zobowiązana z mocy prawa do pieczy nad kobietą (np. policjant lub strażnik więzienny), kara pozbawienia wolności może być orzeczona na czas do 7 lat.

            Białoruski kodeks karny penalizuje w art. 116 obcowanie płciowe, do którego sprawca doprowadził kobietę zależną od niego materialnie lub służbowo. Za czyn ten grozi kara pozbawienia wolności do 3 lat.

            W Niemczech kwestia wykorzystania stosunku nadrzędności (zależności) uregulowana jest obecnie w § 174 oraz § 174 a, b i c kodeksu karnego z dnia 15 maja 1871 r. Paragraf 174 ust. 1 (Sexueller Mißbrauch von Schutzbefohlenen — seksualne wykorzystywanie podopiecznych) przewiduje karę pozbawienia wolności do 5 lat lub grzywnę za dopuszczenie się czynów o charakterze seksualnym (sexuelle Handlungen) lub (i) doprowadzenie do wykonania ich na osobie sprawcy w następujących wypadkach: 1) na osobie poniżej 16 roku życia, która została powierzona na wychowanie, edukację lub opiekę, 2) na osobie poniżej 18 roku życia w przypadkach wyżej wymienionych lub wtedy, gdy osoba taka jest podporządkowana w ramach stosunku służbowego lub pracowniczego, a sprawca wykorzystuje zależność wynikającą z wymienionych stosunków, 3) na rodzonym lub przybranym dziecku, które nie ukończyło 18 lat.

            Szwajcarski kodeks karny penalizuje w art. 193 czynności seksualne z wykorzystaniem krytycznego położenia wynikającego ze stosunku pracy lub podobnego. Skłonienie pokrzywdzonego do wykonania lub znoszenia takich czynności jest zagrożone karą więzienia, jeżeli sprawca wykorzystał istniejącą zależność lub krytyczne położenie. Jeżeli pokrzywdzony zawrze związek małżeński ze sprawcą, istnieje możliwość odstąpienia od ścigania bądź ukarania.

            Na podstawie francuskiej ustawy (nr 92-1179) z dnia 2 grudnia 1992 r. (Relative a l'abus d'autorit en matire sexuelle dans les relations de travail et modifiant le code du travail et le procdure pnale) sprawca molestowania seksualnego w miejscu pracy może być zobowiązany do zapłaty odszkodowania i (lub) ukarany grzywną do 100 tys. franków, a nawet pozbawieniem wolności do 2 lat. Francja jest obok Hiszpanii jedynym krajem, gdzie molestowanie seksualne w stosunkach pracy stanowi osobny typ przestępstwa.

            Wydaje się, że wzorem skutecznej praktyki i ustawodawstwa antydyskryminacyjnego mogą być przede wszystkim rozwiązania amerykańskie. Tytuł VII Civil Rights Act z 1964 r. zakazuje dyskryminujących praktyk mających za podstawę rasę, kolor skóry, religię, płeć i narodowość. Zakaz obejmuje m.in. kwestie związane z zatrudnianiem i zwalnianiem pracowników, ustalaniem okresów zatrudnienia i możliwością awansu. W przypadku molestowania seksualnego znajduje zastosowanie w szczególności sekcja 2000e-2(a) pkt 1 i 2. Początek utrwalonej już dziś praktyce orzeczniczej, pozwalającej zasądzać na rzecz ofiar molestowania odszkodowania w granicach od 50 do 300 tys. dolarów, dało rozstrzygnięcie z 1986 r., kiedy to Sąd Najwyższy uznał molestowanie seksualne w miejscu pracy za przejaw dyskryminujących praktyk zakazanych przez wskazany Tytuł VII ustawy z 1964 r.[vi]. Każda ofiara molestowania seksualnego może liczyć na pomoc prawną ze strony Komisji do Spraw Równouprawnienia w Zatrudnieniu — United States Equal Employment Opportunity Commission (EEOC).

          4. Konwencje międzynarodowe i prawo unijne: Żadna konwencja MOP, ani żadna inna umowa międzynarodowa nie formułuje wprost zakazu molestowania seksualnego, jednak zakaz ten jest wyprowadzany z postanowień zakazujących dyskryminacji ze względu na płeć. Na podstawie Konwencji nr 111 dotyczącej dyskryminacji w zakresie zatrudnienia i wykonywania zawodu[vii], Komisja Ekspertów do spraw Przestrzegania Konwencji i Zaleceń przedstawiła w raporcie z 1988 r.[viii] listę zachowań, które mogą być uznane za molestowanie seksualne. Są to m.in.: zniewagi i obelgi, insynuacje, niestosowne uwagi na temat ubioru, uczesania, wieku, sytuacji rodzinnej, lubieżne spojrzenia, różnego rodzaju pieszczoty lub gesty o konotacji seksualnej, wprowadzanie protekcjonalnych lub paternalistycznych stosunków, które naruszają godność osobistą ofiary. Nie jest to w żadnym wypadku lista zamknięta. Według ekspertów molestowanie seksualne może przybierać formę opowiadania dowcipów lub prezentacji treści o charakterze pornograficznym.

            Polska jest też stroną Konwencji w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet (tzw. Konwencja CEDAW)[ix]. Postanowienia Konwencji nakładają na państwa m.in. obowiązek likwidacji wszelkich form dyskryminacji. W szczególności jest to zobowiązanie do wprowadzenia przepisów, które w sposób realny zabezpieczają prawa kobiet, oraz do podejmowania wszelkich kroków celem zmiany zwyczajów lub dyskryminujących praktyk. W dyrektywie (zaleceniu ogólnym) nr 19 z 1992 r., w sprawie przemocy skierowanej przeciwko kobietom, Komitet ONZ ds. Likwidacji Dyskryminacji Kobiet uznał, że molestowanie seksualne jest formą dyskryminacji z powodu płci[x]. Komitet uznał za molestowanie wszelkie niepożądane przez kobietę zachowania o charakterze seksualnym, zarówno w przypadku kontaktu fizycznego, jaki i wtedy, gdy dochodzi do formułowania przez sprawcę słownych żądań lub propozycji (molestowanie werbalne) bądź epatowania treściami o charakterze pornograficznym lub obscenicznym (molestowanie wizualne). Zachowania takie zostały uznane za poniżające i rodzące problemy związane ze zdrowiem i poczuciem bezpieczeństwa. Jeżeli negatywna reakcja kobiety na molestowanie determinuje warunki pracy lub możliwość zatrudnienia, mamy wówczas do czynienia z dyskryminacją ze względu na płeć.

            W 1999 r. został przyjęty protokół dodatkowy do Konwencji w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet. Pozwala on na wnoszenie indywidualnych skarg w przypadku dyskryminacji. Pozytywne rozpatrzenie skargi przez Komitet ds. Likwidacji Wszelkich Form Dyskryminacji Kobiet oznaczać będzie konieczność uwzględnienia przez organy zainteresowanego państwa przekazanych mu zaleceń (rekomendacji). Protokół ten nie został jak dotąd ratyfikowany przez Polskę.

            W prawie europejskim (unijnym) brak jest wiążących postanowień dotyczących molestowania seksualnego w stosunkach pracy. Istnieją tylko zalecenia (tzw. wtórne prawo wspólnotowe) dla krajów członkowskich. Zalecenie Komisji Europejskiej z dnia 27 listopada 1991 r. w sprawie ochrony godności kobiet i mężczyzn w pracy (tzw. Kodeks dobrej praktyki)[xi] definiuje molestowanie seksualne jako zachowanie o podłożu seksualnym, godzące w godność kobiety lub mężczyzny, w szczególności zachowania przełożonych i współpracowników, które są niepożądane, niechciane, niestosowne i nierozsądne, a jednocześnie wymierzone w ofiarę i mające charakter zaczepki. Jeżeli odrzucenie takich zachowań lub okazanie uległości i przystanie na czynione propozycje jest traktowane w sposób wyraźny lub dorozumiany jako podstawa do podejmowania decyzji dotyczących: dostępu do kursów i szkoleń podnoszących kwalifikacje zawodowe, podjęcia zatrudnienia lub jego przedłużenia, awansowania, wynagrodzenia lub innych kwestii związanych z zatrudnieniem, mamy wówczas do czynieniem z dyskryminacją ze względu na płeć. Za dyskryminujące molestowanie uznano także zachowania występujące w relacjach między samymi pracownikami, przy braku stosunku zależności. Są one traktowane jako stwarzające uciążliwe i niebezpieczne warunki pracy. Zgodnie z powołanym zaleceniem decydujące znaczenie mają subiektywne odczucia kobiety, której przekonanie o tym, że jest molestowana, nie może być kwestionowane poprzez odwoływanie się do jakiegoś obiektywnego wzorca ofiary. Jest to istotne, ponieważ w większości przypadków molestowania seksualnego nie tyle zachowanie ofiary, co jej płeć bywa wykorzystywana przez sprawcę dla usprawiedliwienia swojego czynu — w ramach jego neutralizacji lub (i) racjonalizacji. W konsekwencji sprawca, który zaprzecza temu, że do molestowania doszło, ma subiektywne przekonanie, iż mówi prawdę.

            Zgodnie z dyrektywą Rady Europy z dnia 15 grudnia 1997 r. ciężar dowodu w sprawach o dyskryminację ze względu na płeć, a więc i o molestowanie seksualne, został przerzucony na pracodawcę. Aby uniknąć odpowiedzialności, musi on wykazać, że nie doszło do naruszenia zakazów antydyskryminacyjnych. Trudno przecenić wagę tego rozwiązania, gdyż kwestie dowodowe stanowią prawdziwą piętę achillesową postępowania w sprawach o molestowanie. Świadkowie tracą pamięć, a „zręczny” agresor seksualny potrafi doprowadzić do likwidacji stanowiska pracy lub reorganizacji całej firmy, aby tylko ukryć prawdziwe powody zwolnienia „krnąbrnej” pracownicy.

            Pewne znaczenie dla wyznaczania zakresu odpowiedzialności za molestowanie seksualne mogą też mieć orzeczenia Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu. Trybunał opowiedział się m.in. przeciwko zbytniemu ograniczaniu odpowiedzialności majątkowej pracodawcy (np. tylko do wysokości poniesionej szkody) i za koniecznością poszukiwania wzorów dla praktyki unijnej w ustawodawstwie tych państw członkowskich, które najpełniej realizują zalecenia w zakresie ochrony kobiet przed molestowaniem w stosunkach pracy.

            5. Ustawodawstwo polskie: W polskim systemie prawa brak jest definicji molestowania seksualnego. Próżno jej szukać nawet w najnowszych wydaniach Encyklopedii prawa, a i doktryna ma spore trudności z jej sformułowaniem. Na dobrą sprawę nie ma nawet takiej potrzeby, ponieważ termin „molestowanie seksualne” nie pojawił się dotąd w żadnym akcie prawnym — ani w ustawie, ani w rozporządzeniu. Nie znaczy to jednak, że zjawisko molestowania seksualnego w polskich stosunkach pracy nie istnieje. Dzieli ono losy molestowania seksualnego dzieci — jego nazwa nie jest częścią języka prawnego, samo zaś zjawisko jest wstydliwe, ma ogromne rozmiary i utrwaloną od lat tendencję wzrostową. Wpisało się już przy tym trwale w polską rzeczywistość i budzi żywe zainteresowanie nie tylko prawników, ale i seksuologów. Niektóre poglądy tych ostatnich budzą poważne wątpliwości, np. ten, że „Ubocznym efektem feminizmu staje się postawa antyseksualna, gdy najmniejszy przejaw zainteresowania seksualnego jest uznawany za napastowanie”[xii]. Na takie dictum należy odpowiedzieć, że wszelkie propozycje o konotacji seksualnej mogą być nawet traktowane jako wyraz hołdu składanego na ołtarzu kobiecości, ale tylko do czasu, kiedy kobieta powie stanowczo i zdecydowanie „nie”. Przy czym „nie” znaczy „nie”, a nie „tak” lub „być może”. Przypisywanie feministkom postawy antyseksualnej jest być może prawdziwe w odniesieniu do niektórych poglądów głoszonych przez nie na przełomie XIX i XX w., ale zupełnie nieadekwatne wobec współczesnego, tzw. nowego feminizmu[xiii].

            W badaniach opinii publicznej przeprowadzonych w 1996 r. jedynie 4% kobiet przyznało, że były molestowane seksualnie w pracy. Gdy w 1998 r. badania sondażowe na temat molestowania seksualnego w miejscu pracy przeprowadzała na zlecenie „Rzeczpospolitej” Sopocka Pracownia Badań Społecznych, nadal tylko 7% kobiet narzekało na molestowanie seksualne. Ankieta przeprowadzona w 1999 r. przez CBOS wskazuje już na 28% kobiet, które spotkały się z przejawami molestowania związanego z zatrudnieniem. Ten czterokrotny wzrost nie daje się wytłumaczyć ani tzw. błędem statystycznym, ani zastosowaniem innej metody badań. Nie wydaje się też, żeby w ciągu roku tak bardzo zmieniły się stosunki pracownicze. Ten skok można wytłumaczyć wyłącznie zmianami w świadomości badanych kobiet. Nie mam wątpliwości, że wkrótce odsetek ten sięgnie 40-50% i zbliży się w ten sposób do wyników badań uzyskiwanych np. USA, Niemczech czy Wielkiej Brytanii.

            Wprawdzie już w 1997 r. pełnomocnik rządu ds. rodziny i kobiet zapowiadał nowelizację kodeksu pracy i umieszczenie w nim definicji molestowania seksualnego oraz sankcji za łamanie zakazu dyskryminacji ze względu na płeć, jednak do takiej zmiany w prawie pracy nie doszło. Nie została też uchwalona ustawa o równym statusie kobiet i mężczyzn, której poselski projekt przewidywał w art. 5 ust. 3 pkt 6 konieczność zapewnienia równości w sferze stosunków pracy m.in. poprzez zagwarantowanie prawa do pracy w warunkach wolnych od molestowania seksualnego[xiv]. Co więc mogą zrobić molestowane w pracy kobiety? Mogą liczyć na skazanie sprawcy za popełnienie przestępstwa (odpowiedzialność karną ponosić mogą wyłącznie osoby fizyczne), na odszkodowanie zasądzone w procesie cywilnym lub (i) na korzystne dla nich rozstrzygnięcie przed sądem pracy.

            Doprowadzenie kobiety do obcowania płciowego lub do poddania się innej czynności seksualnej albo do wykonania takiej czynności przy nadużyciu stosunku zależności lub wykorzystaniu krytycznego położenia jest przestępstwem z art. 199 k.k. (Rozdz. XXV pt. „Przestępstwa przeciwko wolności seksualnej i obyczajności”). Sprawcy takiego czynu grozi kara pozbawienia wolności od 1 miesiąca do 3 lat. Gdy molestowanie nie było jednorazowe, istnieje możliwość orzeczenia kary nadzwyczajnie obostrzonej, w wymiarze do 4 lat i 6 miesięcy (art. 91 § 1 k.k.). W kodeksie karnym z 1969 r. sankcja była wyższa: od 6 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. Wydaje się, że nie było powodów do obniżania w tym przypadku granic ustawowego zagrożenia. Przedmiot ochrony i wymagany skutek czynu są identyczne jak w przypadku zgwałcenia. Wprawdzie sposób działania sprawcy jest mniej karygodny, jednak nie na tyle, by górna granica sankcji była niższa niż w przypadku zwykłej kradzieży lub zniszczenia rzeczy. Powody takiego złagodzenia odpowiedzialności karnej w nowym kodeksie są nieznane i sądzę, że nieusprawiedliwione. Dlatego też na aprobatę zasługuje prezydencki projekt ustawy o zmianie kodeksu karnego, który przewiduje m.in. podwyższenie sankcji w art. 199 k.k. Jak wynika z uzasadnienia projektu, Prezydent RP uważa nadużycie stosunku zależności lub wykorzystanie krytycznego położenia — celem osiągnięcia gratyfikacji seksualnej — za jedno z najcięższych przestępstw seksualnych, które powinno być zagrożone karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat[xv]. Nadmienić należy, że we wskazanych granicach karalne jest zarówno dokonanie czynu z art. 199 k.k., jak i samo jego usiłowanie (art. 14 § 1 k.k.).

            Przestępstwo z art. 199 k.k. zawiera znamiona (cechy) najbardziej charakterystyczne dla większości spośród zachowań, które nazywane są molestowaniem seksualnym w miejscu pracy. Taka jest też w znacznej mierze jego geneza, choć współcześnie molestowanie seksualne rozumiane jest znacznie szerzej niż wskazywałby na to opis omawianego przestępstwa[xvi]. Molestowanie seksualne w miejscu pracy, które niekiedy wypełniać może znamiona art. 199 k.k., to niechciane przez ofiarę zachowanie o charakterze seksualnym, które jest odbierane przez nią jako determinujące warunki zatrudnienia lub kreujące nieprzyjazne środowisko pracy. Elementem wspólnym, który łączy prawie każdy przypadek molestowania seksualnego w miejscu pracy z art. 199 k.k., jest wykorzystanie przez sprawcę posiadanej przez niego władzy.

            W polskiej literaturze prawa karnego niezmiennie kojarzono ten typ przestępstwa przede wszystkim ze stosunkiem pracy lub stosunkiem służbowym. J. Bafia wskazał na stosunek służbowy pomiędzy dyrektorem a sekretarką jako ten, który stwarza stan zależności[xvii]. Przykład, w którym kierownik kawiarni, wykorzystując stosunek zależności, doprowadza podległą mu kelnerkę do odbycia stosunku płciowego, podał H. Popławski[xviii]. Autor jako ilustrację krytycznego położenia wymienił m.in. groźbę zwolnienia z pracy. Również J. Śliwowski uważał stosunek pracy za podstawę stosunku zależności[xix]. Na działanie połączone z przyrzeczeniem awansu lub podwyżki wynagrodzenia w ramach służbowego stosunku zależności oraz na stosunek zależności w pracy bez podległości służbowej zwrócił uwagę K. Buchała[xx]. S. Śliwiński uważał, że „zagrożona redukcją pracownica biurowa zależna jest od naczelnika biura personalnego przygotowującego listę osób, które mają być zwolnione z pracy”, ale jednocześnie „Służąca skutkiem wstąpienia do służby, pracownica fabryczna lub biurowa skutkiem objęcia pracy tylko wtedy znajduje się w stosunku zależności (...), gdy uzyskanie innej pracy jest połączone z trudnościami, gdy ewentualnie zerwanie stosunku pracy wywiera na jej wolę taki wpływ, że postanawia poddać się nierządowi, byle tylko uratować swe dotychczasowe położenie gospodarcze”. Jest to zwrócenie uwagi na konieczność wystąpienia związku przyczynowego pomiędzy stosunkiem zależności lub krytycznym położeniem a podjęciem decyzji co do obcowania płciowego lub do poddania się innej czynności seksualnej albo do wykonania takiej czynności. Za nieralistyczny i naiwny — przynajmniej w obecnych warunkach społecznych — należy uznać pogląd B. Popielskiego, zgodnie z którym „Poddanie się czynom nierządnym, np. robotnic lub pracownic biurowych na żądanie ich przełożonych (np. majstrów, kierowników itp.) nie może być — w większości przypadków — uważane za nadużycie stosunków zależności, gdyż zazwyczaj w warunkach pracy w fabryce lub biurze każda kobieta może oprzeć się takim żądaniom, a w razie niekorzystnych dla siebie konsekwencji może złożyć skargę do wyższej instancji danej instytucji lub także może ewentualnie żądać przeniesienia do innego miejsca pracy”[xxi].

            Odpowiedniki art. 199 k.k. znajdowały się w kodeksach karnych z 1932 r. (art. 205 § 1) i z 1969 r. (art. 170 § 1). Przestępstwo to zawsze ścigane było na wniosek pokrzywdzonego (po złożeniu wniosku postępowanie toczy się z oskarżenia publicznego), a Komisja Kodyfikacyjna tak tłumaczyła znamiona tego przepisu oraz przewidziany tryb ścigania: „Projekt wprowadza ponadto wypadek mniej ciężki, aniżeli postać zgwałcenia, niemniej jednak jako kwalifikowany czyn nierządny, a mianowicie wypadek nadużycia stosunku zależności lub wyzyskania krytycznego położenia. Projekt, ażeby uniknąć wszelkiej wątpliwości, wymienia równorzędnie nadużycie stosunku zależności i wyzyskanie krytycznego położenia. Wypadek pierwszy zachodzić będzie przy dozorcy więziennym, lekarzu szpitalnym i t.p., wypadek drugi zachodzić może przy zwierzchniku fabrycznym w stosunku do robotnicy, przyczem uwzględnić należy sytuację wyjątkową, np. okres bezrobocia. Oba wypadki kwalifikowanego czynu nierządnego, tak wypadek zgwałcenia, jak i wyzyskania, zastrzega Projekt do ścigania na wniosek osoby pokrzywdzonej, podobnie jak zwykły czyn nierządny, wychodząc z założenia, że tam gdzie chodzi o osobę dorosłą i normalną, pozostawić jej należy ocenę czy nie uważa wdrożenia i przeprowadzenia postępowania sądowego za przykrość zbyt wielką dla siebie”.

            J. Makarewicz zwrócił uwagę, że w sytuacji opisanej w tym przepisie, pokrzywdzony „Pozornie ma (...) swobodę dyspozycji płciowej, faktycznie swoboda ta nie istnieje, gdyż odmowa znoszenia czynności nierządnej lub dokonania jej mieć będzie niemiłe następstwa, których ta osoba obawiać się musi”. Dodać można, że sprawca nie musi, jak sądzę, używać w sposób wyraźny groźby spowodowania ujemnych konsekwencji dla pokrzywdzonego, np. groźby zwolnienia z pracy. Jeżeli jednak podwładny oddaje się przełożonemu z własnej inicjatywy, nawet po to, aby uniknąć zwolnienia z pracy lub z chęci uzyskania podwyżki, to mamy do czynienia z dekompozycją ustawowych znamion typu czynu i w konsekwencji z brakiem przestępstwa. Według M. Surkonta „Nie stanowi wykorzystania stosunku zależności akceptacja inicjatywy osoby zależnej, liczącej na nagrodę, awans czy uprzywilejowane traktowanie”[xxii]. W literaturze niemieckiej można spotkać się z poglądami przeciwnymi: przestępstwo popełnione jest również wtedy, gdy zachodzi bezpośredni związek przyczynowy między wyrażoną inicjatywą ze strony pokrzywdzonego a istniejącym stosunkiem zależności. Brak przestępności występuje oczywiście w przypadku związku uczuciowego, dopiero w pracy nawiązanego lub tam kontynuowanego.

            Należy przy tym pamiętać, że sprawca nie musi stosować przemocy, groźby bezprawnej ani podstępu, aby jego zachowanie wypełniło znamiona tego przestępstwa. Przykładowo groźba zwolnienia z pracy nie jest zazwyczaj groźbą bezprawną, sprawca nie zapowiada bowiem popełnienia czynu kryminalnie bezprawnego. Rozwiązanie stosunku pracy jest — przy spełnieniu określonych warunków — legalne. Mimo to, mamy wtedy do czynienia z tzw. szantażem seksualnym. Już J. Reinhold podnosił, że szantażysta często posługuje się właśnie groźbą popełnienia czynu, który jest formalnie zgodny z prawem[xxiii].

            Zarówno stosunek zależności, jak i krytyczne położenie muszą istnieć obiektywnie, jednak możliwe są takie sytuacje, które — z pozoru identyczne — w zależności od konkretnego przypadku mogą być różnie oceniane. Koniecznym jest uwzględnianie indywidualnej sytuacji życiowej, szczególnie w zakresie możliwości zarobkowania. Osoba o wysokich kwalifikacjach zawodowych, nie spodziewająca się żadnych trudności z zatrudnieniem u innego pracodawcy, na identycznych lub zbliżonych warunkach, nie znajduje się z reguły ani w stosunku zależności od swego chlebodawcy, ani w krytycznym położeniu. Samo istnienie stosunku pracy nie przesądza jeszcze o istnieniu stosunku zależności. W przypadkach takich sprawca molestowania, który chciał wyzyskać — istniejący według jego oceny — stosunek zależności lub krytyczne położenie, mógłby odpowiadać co najwyżej za usiłowanie nieudolne. Sprawca, który wprowadza pokrzywdzonego w błąd w ten sposób, że wywołuje u niego przeświadczenie o istnieniu stosunku zależności, którego nie ma, powinien odpowiadać za zgwałcenie z art. 197 § 1 k.k. Przykładowo: sprawca podszywa się pod przełożonego — używa więc podstępu, aby doprowadzić do obcowania płciowego[xxiv]. Sprawcą molestowania nie zawsze musi być osoba, która jest pracodawcą lub przełożonym bądź współpracownikiem. Pracodawca lub jego przedstawiciel mogą korzystać z usług osoby trzeciej pełniącej funkcję pośrednika. Za wadliwą, głównie ze względu na brak dobrowolności, uznać należy zgodę osoby pozostającej w stosunku zależności od sprawcy lub w krytycznym położeniu. Mówiąc prościej, nie wyłącza przestępności i karalności czynu nawet zgoda na stosunek płciowy, wyrażona przez pokrzywdzoną kobietę, gdyż do istoty tego przestępstwa należy właśnie doprowadzenie przez sprawcę do wyrażenia tej zgody (za pomocą presji psychicznej).

            M. Filar, omawiając przestępstwo tzw. czynu nierządnego z osobą zależną, wskazał, iż — zgodnie z wynikami badań kryminologicznych — „podatnym gruntem do szerzenia się tego rodzaju przestępczości są sytuacje, w których mamy do czynienia z eksploatacją pracy kobiet w warunkach znacznej zwyżki podaży nad popytem na rynku pracy tychże”. Wywiedziona przez autora w związku z tym teza, że „w aktualnych warunkach społeczno-ekonomicznych w Polsce brak jest przesłanek do szerszego występowania tego rodzaju przestępczości”, zupełnie się zdezaktualizowała[xxv]. Wraz z przemianami ustrojowymi pojawiło się w naszym kraju bezrobocie i, jak sądzę, jest ono nie tylko czynnikiem wiktymizacji w wymiarze społecznym, ale również w wymiarze kryminalnym. Panujące bezrobocie, z przewagą kobiet zarejestrowanych w urzędach pracy jako bezrobotne (57,13% pod koniec sierpnia 2000 r., od 53 do 60% wszystkich bezrobotnych w latach 1996-2000), stwarza idealne wręcz warunki dla wzrostu tego typu przestępstw. Kobiety mają nie tylko większe trudności ze znalezieniem pracy, ale i z jej utrzymaniem, są bowiem chętniej zwalniane. Jedynie ze względu na specyfikę przestępstwa z art. 199 k.k., statystyki kryminalne mogą tego wzrostu nie odnotowywać (fakt popełnienia przestępstwa zgłasza jedynie ok. 1-5% wszystkich ofiar). Liczba skazań na podstawie art. 170 k.k. z 1969 r. wahała się zawsze od kilku do kilkunastu rocznie, łącznie 51 skazań w latach 1970–1979, w 1980 r. nie odnotowano żadnego skazania, w 1981 r. — 5 skazań, w 1984 r. — 8 skazań. W latach 1989-1999 odnotowano systematyczny wzrost skazań: od 18 w 1989 r. do 52 w 1999 r. Prawie 70% sprawców to pracujący mężczyźni między 30 a 49 rokiem życia. Sprawcami innych przestępstw seksualnych są najczęściej osoby młodsze i niepracujące.

            Gdy sprawca molestowania nie dopuścił się aż tak ekstremalnych naruszeń wolności seksualnej, jak te, które są opisane w art. 199 k.k. (lub w art. 197 k.k. — zgwałcenie), możliwe jest oskarżenie go o dopuszczenie się zniewagi. Zniewaga to — według communis opinio — czyn, który godzi w godność człowieka. Ponieważ molestowanie jest zachowaniem naruszającym godność kobiety, w tych przypadkach, gdy zachowanie sprawcy nie wyczerpuje znamion innych zakazów karnych, może on odpowiadać właśnie na podstawie art. 216 k.k. Pokrzywdzona (ofiara molestowania seksualnego) może zawsze domagać się poszanowania swej godności, która jest podstawowym dobrem osobistym. W sprawach tych konieczne jest wniesienie do sądu tzw. prywatnego aktu oskarżenia (art. 216 § 5 k.k.). Aby zachowanie będące molestowaniem seksualnym mogło być uznane za przestępstwo z art. 216 § 1 lub 2 k.k., musi być działaniem popełnionym z winy umyślnej. W szczególności mogą to być nieprzyzwoite propozycje, gesty, znaki lub miny oraz wszelkie epitety, które wyrażają lekceważenie i pogardę dla człowieczeństwa ofiary traktowanej jako obiekt seksualny. Sprawca może posługiwać się słowami wulgarnymi lub powszechnie uznanymi za obraźliwe, mogą to być jednak słowa, które dopiero w pewnej sytuacji zostaną uznane za znieważające. Zniewaga może też przybrać postać inną niż wypowiedź słowna, może zostać wyrażona np. za pomocą pisma lub rysunku. Sprawcy grozi grzywna albo kara ograniczenia wolności.

            Molestowanie seksualne, gdy wykracza poza gesty i słowa, dające podstawę do kwalifikowania ich jako zniewagi, może być uznane za naruszenie nietykalności cielesnej (art. 217 § 1 k.k.). Obca ręka (szefa lub kolegi z pracy) spoczywająca na pośladkach lub biuście pracownicy, wbrew jej woli, niewątpliwie narusza nietykalność osobistą. Przykładowo naruszają ją takie zachowania, jak: dotykanie, poklepywanie, masowanie lub głaskanie. Karą za naruszenie nietykalności cielesnej jest grzywna, ograniczenie wolności albo pozbawienie wolności do roku. Ściganie odbywa się z oskarżenia prywatnego.

            Na gruncie polskiego prawa pracy podstawowe znaczenie dla odpowiedzialności za molestowanie seksualne mają artykuły 111, 112 i 113 (dodane dopiero w 1996 r.) oraz art. 15 i pkt 4 i 10 art. 94 kodeksu pracy. Zgodnie z art. 111 k.p. pracodawca jest obowiązany szanować godność i inne dobra osobiste pracownika. Dopuszczenie przez pracodawcę do tego, by jego pracownik był narażony na molestowanie seksualne, jest niezgodne z normą wyrażoną we wspomnianym przepisie. Jeżeli do utraty pracy doszło na skutek braku uległości wobec osoby domagającej się usług seksualnych, pracownik może żądać, zgodnie z art. 45 § 1 lub 56 § 1 k.p., wydania orzeczenia o bezskuteczności wypowiedzenia lub o przywróceniu do pracy na poprzednich warunkach albo przyznania odszkodowania. W przypadkach molestowania seksualnego, gdy pracodawca narusza zakaz dyskryminacji (art. 112 i 113 k.p..) albo nakaz ochrony godności i innych dóbr osobistych pracownika (art. 111 k.p.), bądź nie zapewnia bezpiecznych i higienicznych warunków pracy (art. 15 k.p.), pracownik ma prawo do rozwiązania umowy o pracę bez wypowiedzenia. Sformułowany w art. 55 § 11 k.p. warunek dopuszczenia się przez pracodawcę ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków wobec pracownika należy uznać za spełniony m.in. wtedy, gdy pracownikowi nie zapewniono warunków pracy wolnych od zagrożeń dla jego wolności seksualnej, godności i nietykalności cielesnej. Wydaje się, że konieczna jest taka zmiana kodeksu pracy, która poprzez wprowadzenie systemu sankcji i wyraźne powiązanie molestowania seksualnego z dyskryminacją płciową pozwoli na skuteczne wykorzystanie istniejących środków ochrony pracowników[xxvi]. Zabieg taki byłby zgodny z opinią Komisarza UE ds. Zatrudnienia i Spraw Społecznych. Ponieważ przepisy kodeksu pracy coraz słabiej chronią osoby świadczące pracę, uważam, że najwłaściwszym zabiegiem byłaby rekodyfikacja prawa pracy, a nie kolejna nowelizacja kodeksu.

            Niezależnie od ochrony przewidzianej w kodeksie karnym i kodeksie pracy, dobra osobiste każdego człowieka, a więc również pracownika, pozostają pod ochroną prawa cywilnego. Ponieważ konsekwencją molestowania jest naruszenie dóbr osobistych kobiety, najczęściej nietykalności cielesnej, godności i wolności seksualnej, podstawą odpowiedzialności cywilnej sprawcy może być art. 23 i 24 k.c. oraz art. 445 § 2 i art. 448 k.c. Ofiara molestowania musi dowieść naruszenia jej dobra osobistego, a sprawca, aby uniknąć odpowiedzialności, powinien wykazać brak bezprawności w swoim zachowaniu. Wolność seksualna jest tylko bardziej szczegółowo określonym rodzajem wolności, o której mowa w art. 23 k.c., a godność i nietykalność cielesna były wielokrotnie uznawane w orzecznictwie Sądu Najwyższego za dobra zasługujące na ochronę w rozumieniu art. 23 i 24 § 1 k.c. Podkreślić należy, że dla zasadności roszczenia z art. 24 § 1 k.c. kwestia zawinienia jest obojętna. Zasadność roszczenia uzależniona jest jedynie od bezprawności działania sprawcy molestowania. Sąd Najwyższy dawał temu niejednokrotnie wyraz w swych orzeczeniach, stwierdzając, że „Wprowadzone w art. 24 k.c. domniemanie bezprawności dotyczy zachowania się sprzecznego z normami prawa lub zasadami współżycia społecznego, bez względu na winę lub nawet świadomość sprawcy”[xxvii]. Ofiara molestowania może domagać się zarówno zaprzestania dokonywania naruszeń jej dóbr osobistych i dokonania czynności zmierzających do usunięcia skutków naruszenia — roszczenia niemajątkowe, jak i zapłaty określonej kwoty tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę lub zasądzenia odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny oraz naprawienia szkody — roszczenia majątkowe.

            Roszczenia majątkowe mają byt samodzielny i mogą być dochodzone niezależnie od roszczeń o prawa niemajątkowe, które wynikają z art. 24 k.c. Na podstawie art. 448 k.c. pokrzywdzona ma prawo żądać zasądzenia na jego rzecz odpowiedniej sumy tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę. Jakiekolwiek zaniedbania ze strony pracodawcy w zakresie zapobiegania i zwalczania molestowania seksualnego mogą być podstawą dla takiego żądania.

            Ofiara molestowania może wystąpić z powództwem o ochronę dobra osobistego (art. 23 i 24 k.c.) oraz o zadośćuczynienie pieniężne (art. 445 § 2 i 448 k.c.) zarówno przeciwko osobie, która jest bezpośrednim sprawcą, jak i przeciwko osobie prawnej (firmie) odpowiadającej za zachowania zatrudnionych przez nią osób. W 2000 r. Sąd Apelacyjny w Krakowie uznał, że za działanie lekarza zatrudnionego w szpitalu, który dopuścił się czynności seksualnych wobec pacjentki, odpowiada solidarnie Skarb Państwa[xxviii]. W wyroku z 1980 r. Sąd Najwyższy stwierdził, że „Okoliczność, że osoba reprezentująca przedsiębiorstwo lub inną jednostkę organizacyjną działa — naruszając cudze dobro osobiste — w takim charakterze, nie zwalnia tej osoby od odpowiedzialności wobec pokrzywdzonego przewidzianej w art. 24 § 1 k.c. W takim wypadku stroną pozwaną w procesie o ochronę dobra osobistego może być zarówno wymieniona osoba, jak i jednostka, którą ona reprezentowała.”[xxix]. Wszyscy pozwani odpowiadają wtedy solidarnie (art. 441 § 1 k.c.).

            Gdy dochodzi do zbiegu roszczeń z art. 448 i 445 § 2 k.c. ofiara musi wybrać jedno z nich. Na podstawie art. 445 § 2 w zw. z art. 445 § 1 kodeksu cywilnego osobie, która została skłoniona za pomocą podstępu, gwałtu lub nadużycia stosunku zależności do poddania się „czynowi nierządnemu”, przysługuje roszczenie o zadośćuczynienie pieniężne za doznaną krzywdę. Wobec tego, że pojęcie czynu nierządnego nie funkcjonuje już na gruncie kodeksu karnego i nie jest definiowane przez kodeks cywilny, mogą powstać wątpliwości co do zakresu czynów, których ten przepis dotyczy. Uważam, że należy go odnosić do wszystkich tych zachowań, które mogą być kwalifikowane z art. 197, 199 lub 203 k.k. Ograniczanie ochrony wynikającej z art. 445 § 2 k.c. do przypadków obcowania płciowego, z pominięciem innych czynności seksualnych, w szczególności tzw. lubieżnych dotknięć, byłoby nieuzasadnione. Konieczność taka nie wynika ani z przepisów kodeksu cywilnego, ani z praktyki orzeczniczej. W przypadku tej ostatniej należy pamiętać o uchwale Sądu Najwyższego z 19 maja 1999 r., w której za inną czynność seksualną zostało uznane dotykanie piersi kobiety oraz inny kontakt fizyczny, nawet przez ubranie.

            Jak należy rozumieć odpowiednią sumę — jej wysokość, którą sąd może przyznać tytułem zadośćuczynienia za naruszenie dobra osobistego na podstawie powołanych przepisów? Suma ta ma charakter kompensacyjny, nie może być więc jedynie symboliczna, musi być też na tyle wysoka, aby stanowiła ekonomicznie odczuwalną wartość. Zmiana ustroju politycznego, przemiany społeczno-gospodarcze oraz ogólny wzrost zamożności społeczeństwa to przesłanki, które powinny w sposób znaczący wpłynąć na wzrost zasądzanych rekompensat. Jednak nawet uwzględniając wymienione wskazówki, wysokość zadośćuczynienia powinna być dostosowana do każdego indywidualnego przypadku. Zadośćuczynienie powinno uwzględniać rodzaj i sposób dokonania czynu, stopień odczutego cierpienia, doznane uczucie wstydu i poniżenia, a nawet dotychczasowy brak doświadczeń seksualnych. Wydaje się, że kwoty kilkudziesięciu tysięcy złotych nie można uznać obecnie za wygórowaną. Możliwość uzyskania zadośćuczynienia pieniężnego na podstawie art. 445 § 2 lub art. 448 k.c. zależy nie tylko od spełnienia określonych w tym przepisie warunków, ale również od uznania sądu, który może, lecz nie musi, zasądzić odpowiednią kwotę na rzecz powoda. Wskazuje na to zwrot „sąd może przyznać”, który występuje w tych przepisach.

            Ochrona wynikająca z art. 23 i 24 k.c. jest niezależna od ochrony wynikającej z innych przepisów, w szczególności z przepisów prawa karnego. Z ochrony cywilnoprawnej korzysta nawet ten, kto nie wystąpił z wnioskiem o ściganie sprawcy przestępstwa (np. z art. 199 k.k.). Możliwe jest też zasądzenie powództwa cywilnego w toczącym się procesie karnym. W przypadku zasądzenia w procesie karnym zadośćuczynienia w kwocie symbolicznej nie ma przeszkód do zasądzenia w procesie cywilnym dalszej, odpowiedniej kwoty. Jeżeli molestowanie doprowadziło do uszkodzenia ciała lub wywołało rozstrój zdrowia (fizyczny lub psychiczny), ofierze przysługują roszczenia przewidziane w art. 444 k.c. Może to być żądanie poniesienia kosztów leczenia, a nawet płacenia renty wtedy, gdy ofiara utraciła całkowicie lub częściowo zdolność do pracy zarobkowej albo jeżeli zwiększyły się jej potrzeby lub zmniejszyły widoki powodzenia na przyszłość.

            6. Podsumowanie: Kobieta ma prawo do ochrony swojej wolności seksualnej, rozumianej nie tylko jako ochrona przed cudzymi zachowaniami godzącymi w tę wolność (wolność negatywna — od czegoś), ale również jako gwarancja do własnych zachowań, które wolność seksualną realizują, a nawet manifestują (wolność pozytywna — do czegoś, wyrażająca się np. w tzw. autoprezentacji erotycznej)[xxx]. Zakres tej ochrony powinien być ograniczony — zgodnie z kantowskim ujęciem prawa — jedynie wolnością innych osób. Urzeczywistnienie przedstawionej zasady zabezpieczają normy prawne. Usunięcie istniejących braków w płaszczyźnie normatywnej wymaga zdecydowanej woli politycznej. Jednak o poziomie udzielanej ochrony nie decyduje samo istnienie odpowiednich przepisów. Decydujące znaczenie ma dopiero możliwość ich faktycznej realizacji, która jest weryfikowana każdego dnia poprzez praktykę wymiaru sprawiedliwości. W Polsce, u progu trzeciego tysiąclecia, ocena tej praktyki wypada zdecydowanie negatywnie. Czasami odnoszę wrażenie, że dla polskich sądów rozpoznanie sytuacji, w których kobieta jest molestowana seksualnie, przypomina truności z jakimi styka się laik, gdy ma stwierdzić kiedy ryba pije wodę. Mam jednak nadzieję, że już wkrótce wyroki, które będą zapadały w sprawach — podobnych do opisywanej obok — o molestowanie seksualne kobiet w miejscu pracy, będą uwzględniały, że to pracodawca jest odpowiedzialny za zapewnienie warunków pracy wolnych od molestowania, a seksualny szantaż i nagabywanie są zawsze naruszeniem wolności seksualnej i godności pracownika, bywając dodatkowo przejawem niedozwolonej dyskryminacji ze względu na płeć.



[i] Biblia Tysiąclecia. Pismo święte Starego i Nowego Testamentu w przekładzie z języków oryginalnych, Poznań-Warszawa 1980, s. 1300.

 

[ii] Por. M. Rubenstein: Dealing with sexual harassment at work. The experience of industrialized countries, (w:) Combating Sexual Harassment at Work, Conditions of Work Digest, Vol. 11, nr 1, Genewa 1992.

 

[iii] Zob. K. Myśliwiec: Eros nad Nilem, Warszawa 1998, s. 156-157.

 

[iv] Por. M. Filar: Przestępstwa seksualne w polskim prawie karnym, Toruń 1985, s. 72-73.

 

[v] Zob. J. Macko: Nierząd jako choroba społeczna, Warszawa 1938, s. 65-66.

 

[vi] W sprawie Meritor Savings Bank przeciwko Vinson (1986 r.).

 

[vii] Uchwalona w dniu 25 czerwca 1958 w Genewie; Dz. U. z 1961 r. Nr 42, poz. 218.

 

[viii] International Labour Conference, 75th Session, Report III, Genewa 1988.

 

[ix] Przyjęta przez Zgromadzenie Ogólne ONZ w dniu 18 grudnia 1979 r.; Dz. U. z 1982 r. Nr 10, poz. 71.

 

[x] UN: Report of the Committee on the Elimination of Discrimination against Women, Eleventh Session, General Assembly, Official Records, 47th Session, Suplement No 38, A/47/38, Nowy Jork 1992.

 

[xi] The European Commisssion's Recomendation on the protection of the dignity of women and men at work, „Official Journal of the European Communities” 1992, Vol. 35, L. 49.

 

[xii] Zob. Z. Lew-Starowicz: Seksuologia sądowa, Warszawa 2000, s. 313-315.

 

[xiii] Zob. J. Weeks: Sex, Politics and Society. The regulation of sexuality since 1800, Londyn-Nowy Jork 1989, s. 160-167.

 

[xiv] Zob. projekt ustawy z dnia 5 czerwca 1998 r., druk sejmowy nr 569.

 

[xv] Zob. druk sejmowy nr 1932 z dnia 11 maja 2000 r.

 

[xvi] Zob. J. Warylewski: Molestowanie seksualne w miejscu pracy, Sopot 1999, s. 74 i n.

 

[xvii] J. Bafia: Polskie prawo karne, Warszawa 1989, s. 338.

 

[xviii] H. Popławski: Podstawy prawa karnego, Gdańsk 1980, s. 240.

 

[xix] J. Śliwowski: Prawo karne, Warszawa 1975, s. 401.

 

[xx] K. Buchała: Prawo karne materialne, Warszawa 1989, s. 643.

 

[xxi] B. Popielski: Medycyna i prawo, Warszawa 1968, s. 56.

 

[xxii] M. Surkont: Prawo karne. Podręcznik dla studentów administracji, Sopot 1998, s. 172.

 

[xxiii] Zob. J. Reinhold: Die Chantage, Berlin 1909, s. 102.

 

[xxiv] Tak samo M. Filar: Przestępstwo zgwałcenia w polskim prawie karnym, Toruń 1974, s. 109-110.

 

[xxv] Zob. M. Filar: Przestępstwa seksualne..., s. 72.

 

[xxvi] Najnowszy rządowy projekt ustawy o zmianie kodeksu pracy oraz o zmianie niektórych ustaw z dnia 15 czerwca 2000 r. (druk sejmowy nr 2013) nie zawiera takich zmian. Nie ma ich także w żadnym pozostałych ośmiu projektów ustaw zmieniających k.p., które do dnia 1 października 2000 r. wpłynęły do Sejmu RP.

 

[xxvii] Wyrok SN z dnia 19 lipca 1982 r.

 

[xxviii] Zob. M. Kuciel: Państwo zapłaci za molestowanie, „Rzeczpospolita” z dnia 23 czerwca 2000 r., s. C1.

 

[xxix] Wyrok SN z dnia 28 listopada 1980 r.

 

[xxx] Nie powinno być przecież tak, że najpierw pracodawca, oferując pracę, formułuje wymaganie „odpowiedniej prezencji”, a poźniej z tego samego powodu zwalnia pracownicę.