PiS

 

 

30.07.2003 r.

 

Nie każdy przepis zasługuje na to, by uznać go za źródło prawa (wiem, że to herezja). Malkontentom, narzekającym na jakość polskiej legislacji dedykuję ten wpis. Trudno za prawo uważać nakaz obowiązujący w miasteczku Allentown w Pensylwanii, zgodnie z którym należy sprawdzać uliczne hydranty na godzinę przed każdym pożarem. W stanie Minnesota nie wolno spać nago i na tym samym sznurze suszyć bielizny męskiej i damskiej (Zob. D. Crombie: The World's stupidest laws, Michael O'Mara Books Ltd 2000). Znasz więcej bzdurnych przepisów – prześlij mi je proszę.

 

17.07.2003 r.

 

            Nie martw się - i ty możesz zostać doskonałym prawnikiem i dyrektorem departamentu prawnego w instytucji centralnej. Wzorem niech będzie przedstawiona niżej Janina Sokołowska. Jestem jej autentycznym fanem, podobnie jak Muhammada Saida as Sahafa, irackiego ministra informacji. Jeżeli prawo karne nie jest Ci obce, możesz też zostać posłem, dali nam przykład m.in.: Wanda Łyżwińska, Stanisław Łyżwiński, Renata Beger (moje specjalne uznanie za „fogle”, „kurwiki” i tempo w zdobywaniu wykształcenia: początek kadencji – wykształcenie podstawowe, chwila posłowania – średnie), Andrzej Jagiełło, Andrzej Lepper, Ryszard Zając, Szymon Niemiec, Ireneusz Sekuła, Marek Kolasiński, Ryszard Bonda, Krzysztof Rutkowski i Danuta Hojarska. Można nawet odnieść wrażenie, że polski Sejm zmajoryzowali kryminaliści, przepraszam najmocniej – karniści, a może karnicy..., tyle nazw się używa.

 

 

 

 

14.11.2002 r.

 

Jak podaje „Rzeczpospolita” nadkomisarz Policji Tomasz M., stanął przed krakowskim sądem, oskarżony o kopanie młodych ludzi w czasie tegorocznej Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy (przekroczenie uprawnień). Całkowicie bezbronnych, leżących na ziemi, kopał w brzuch i głowę. Skopał nawet kilkunastoletnią dziewczynkę. „Kopacz” ten „dowodził” akcją policjantów. Obrońca, mecenas Jan Widacki, nie kwestionuje faktów, nie ma zresztą alternatywy, bo wyczyny policjanta zostały sfilmowane przez szwajcarskiego operatora. Tomasz M. (36 lat, z czego 11 w Policji) tłumaczył wcześniej, że nikogo nie kopał, co najwyżej pchnął jakiegoś uczestnika zamieszek nogą by „zmobilizować go do wstania”. Policjant ten został zawieszony w obowiązkach do czasu zakończenia — toczącego się równolegle z postępowaniem karnym — postępowania dyscyplinarnego.